Imago
Nigdy mnie szkoła nie interesowała. Już jako ośmiolatek przeczuwałem, że system edukacyjny zakrawa conajmniej o groteske. Potem z każdym rokiem byłem tego coraz bardziej pewien, a w końcu stało się to krystaliczną rzeczywistością i święta prawdą. Nie mniej jednak jakoś się przedarłem bez skuchy, ale i bez intelektualnej ekstazy. Dopiero na późnych studiach byłem w stanie zaakceptować tę dziwną metodę przekazywania teorii przez praktyków, czy też prowadzenia zajęć praktycznych w teorii przez autorytety, zwanymi wykładowcami. Do wielu interesujących zajęć i dziedzin nauki miałem okazję rozpalić swoją ciekawość, by zaraz potem ją ugasić. Choć słomiany zapał towarzyszył mi od dziecka, to jednak w końcu zrozumiałem, że to nie moja wina, lecz tego, że ja osobiście nie pasowałem do tego, w jaki sposób funkcjonuje świat, który mnie skutecznie i wbrew mojej woli do siebie zniechęcał. A może to przez wrodzoną wrażliwość oraz nabyty dystans do spraw oczywistych… Dlatego Zastanawiałem się czy jes...