Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2020

Imago

Nigdy mnie szkoła nie interesowała. Już jako ośmiolatek przeczuwałem, że system edukacyjny zakrawa conajmniej o groteske. Potem z każdym rokiem byłem tego coraz bardziej pewien, a w końcu stało się to krystaliczną rzeczywistością i święta prawdą. Nie mniej jednak jakoś się przedarłem bez skuchy, ale i bez intelektualnej ekstazy. Dopiero na późnych studiach byłem w stanie zaakceptować tę dziwną metodę przekazywania teorii przez praktyków, czy też prowadzenia zajęć praktycznych w teorii przez autorytety, zwanymi wykładowcami. Do wielu interesujących zajęć i dziedzin nauki miałem okazję rozpalić swoją ciekawość, by zaraz potem ją ugasić. Choć słomiany zapał towarzyszył mi od dziecka, to jednak w końcu zrozumiałem, że to nie moja wina, lecz tego, że ja osobiście nie pasowałem do tego, w jaki sposób funkcjonuje świat, który mnie skutecznie i wbrew mojej woli do siebie zniechęcał. A może to przez wrodzoną wrażliwość oraz nabyty dystans do spraw oczywistych… Dlatego Zastanawiałem się czy jes...

Neoromantyzm

W oczach ostrość na nieskończoność, niepozorna siła, mocny charakter i silna wola, a pod tą twardą skorupą wrażliwość, zamieszkująca wielki zamek na skraju duszy. Czy tak jest naprawdę? Obawiam się, że dopiero jak będę umierał sięgnę tej wiedzy i dowiem się: kim jestem? Czasem nadchodzą takie dni jak głód, że chciałbym umrzeć już dziś, a raczej „umierać”, żeby pod wpływem tego bodźca wreszcie się tego dowiedzieć. Zobaczyć swoją twarz w chmurach majaczeń, usłyszeć głos na końcu czarnej przepaści i dowiedzieć się: kim jestem? Najprawdopodobniej po śmierci, a przed życiem, czyli między ciałem, a ciałem, pływamy w wielkim oceanie podświadomości, której zakres jest niemierzalny – wówczas rozumiemy wszystko, widzimy wszystko, jesteśmy wszystkim – ale zaraz, czy istnieje wtedy jakiekolwiek ja? Dlaczego będąc w ciele ludzie stają się egoistami, zapatrują się w to swoje małe ciałko i sądzą, że są najważniejsi we wszechświecie. Byt ludzki to byt pierwotny, potem wraz ze wzrostem świadomości ...

Kolaż

Ten wzrok, ich i mój. Kiedy jedziemy autobusem, wtedy widzę że mnie namierzają. On to jest pewnie taki normalny, a ja mam same problemy. A nie raz słyszę w głowie czyjeś słowa. Co to jest za koleś? Chyba ma autyzm. Wyautowany na maksa. Ja natomiast patrzę na te twarze, i zaglądam w te ich oczy i zastanawiam się czy myślą o tym samym co ja, że w każdej chwili coś tu może się wydarzyć, czy oczyma wyobraźni widzą ten dramat, ogień, chaos, czy słyszą strzały i wybuchy, krzyki, błagania. A może próbują jedynie w samotności rozwikłać swoje zagwostki egzystencjalne. Tak często mnie to zajmuje. Tak często uważam siebie za eksperta w tej dziedzinie, że potrafię odgadnąć czyjeś emocje, to, co działo się przed chwilą, i co być może zaraz się stanie. Jednak gdy wysiadam i dostrzegam własne spokojne, ciche oblicze w obliczu wewnętrznych przeżyć, zadziwiam się w jak głębokim błędzie najprawdopodobniej jestem. Albo i nie. A może jednak tak. O prawdę jest trudno. A im bardziej chce jej dociec, tym go...