Młyn na myśli
A co jeśli? Ile razy ja to słyszę z tyłu głowy? Ciągle! Codziennie! A co, jeśli ten samochód przede mną się zatrzyma, kierowca wysiądzie i stwierdzi z pewnością graniczącą z fanatyzmem, że mam coś przeciwko niemu? Będzie skłonny mnie pobić, zniszczyć samochód, wybić szybę, potem zęby, rozbić lusterka, albo moją głowę. A co, jeśli!? Może nagle okazać się, podczas mojej wizyty w banku, że zostałem z kimś pomylony, albo co gorsza, ktoś wykorzystał moje dane do celów przestępczych, za co poniosę odpowiedzialność prawną, zostanę skazany prawomocnym wyrokiem przez sąd najwyższy, a podczas otwartej debaty z mediami pokażą moją twarz, która z przerażeniem będzie wołać o pomstę do nieba, na ustach wykrzywionych i w oczach przekrwionych kamery dojrzą jedynie czyste szaleństwo. Nikt nie będzie miał wątpliwości. “Pan Niemowa, wyłudzacz i przestępca, mężczyzna po trzydziestce, właśnie jedzie prosto do więzienia, w którym spędzi resztę swojego życia”. O, nie! Na pewno ucieknę, ktoś mnie wykupi, bę...